Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 listopada 2014

Podsumowanie października





 
 
Październik był pięknym, ale też niezwykle trudnym miesiącem. Nie pod względem nauki (której, owszem, było jest mnóstwo, ale w jakimś stopniu udało mi się nad nią zapanować), lecz spraw osobistych. Może ktoś ma nadmiar zdrowia i chciałby się nim ze mną podzielić?
Listopad również będzie wymagał siły ducha i wytrwałości. Mam nadzieję, że mi ich nie zabraknie.
 
W minionym miesiącu przeczytałam zaledwie 3 książki, co daje około 1254 strony. Niestety, jakość powieści również nie jest powalająca. Choć były to przyjemne czytadła, a Projekt szczęście zmotywował mnie do pewnych zmian, październik zdecydowanie zasługuje na czarną łatkę.
 
 
 
 
Dorothy Koomson Zaopiekuj się mną
 
Guillaume Musso Papierowa dziewczyna
 
Gretchen Rubin Projekt szczęście
 
Pod względem czytelniczym listopad ruszył z kopyta i 3 bardzo, bardzo dobre książki są już za mną. Mam nadzieję, że poza lekturą uda mi się przeczytać przynajmniej jeszcze jedną powieść.
 

 
A na koniec piosenka, od której ostatnio nie mogę się uwolnić. Trzymajcie się ciepło!
 
 
Patrycja

piątek, 3 października 2014

Podsumowanie września



Wrzesień - koniec wakacji, powrót do szkoły, szaruga za oknem, krótsze dni, chłód. Ale też przepięknie zabarwione liście, kasztany, słońce nieśmiało przebijające przez chmury i ogrzewające zmarznięte policzki, nieodłączny towarzysz w postaci kubka ciepłej zielonej herbaty.

Zaczęła się klasa maturalna i praktycznie każdy dzień wygląda identycznie - szkoła, dom, nauka, spanie, szkoła, dom, nauka, spanie [...]. Czasu na przyjemności jest niewiele, ale staram się zagospodarować dla siebie jak najwięcej wolnych chwil, bo funkcjonowanie oparte tylko na obowiązkach i siedzeniu z nosem w zeszytach na dłuższą metę jest niewykonalne. Albo inaczej - da się tak żyć egzystować, ale straci się cały zapas energii, radości, motywacji i spokoju. Jest ciężko i będzie jeszcze trudniej, ale trzeba to wszystko pogodzić i nie zapominać o tym, że najważniejsze jest nasze samopoczucie i zdrowie - jeśli o nie zadbamy, z wszystkim innym też damy radę. :)

We wrześniu przeczytałam 4 książki (w tym po raz drugi "Hopeless", która oczarowała mnie miesiąc temu i "Miasto kości", z którym zapoznałam się w gimnazjum), co daje około 1817 stron. No, przydałoby się jeszcze wspomnieć o "Weselu", ale przeczytałam tylko połowę, więc...




Colleen Hoover Hopeless recenzja tutaj
Cassandra Clare Miasto kości Kilka lat temu zachwycałam się tą książką i pochłaniałam kolejne części niczym książkoholik po odwyku. Teraz jednak przeczytałam ją bez większych emocji i podekscytowania.
J.A.Redmerski Na krawędzi zawsze - Kontynuacja Na krawędzi nigdy. Ciężko mi sprecyzować opinię na jej temat, ale była nieco słabsza niż pierwsza część (recenzja tutaj )
K.A.Tucker Dziesięć płytkich oddechów - Kolejna powieść z nurtu New Adult, którą przeczytałam. Zbiera wiele dobrych recenzji, jednak jak dla mnie nie wyróżniła się niczym szczególnym. Było sporo ciekawych momentów i dużo emocji, jednak nie wywarła na mnie piorunującego wrażenia. Ot, taki średniak.

Pewnie ilość przeczytanych książek będzie maleć, ale mam nadzieję, że uda mi się przeczytać chociaż jedną w każdym miesiącu. Aktualnie na półce goszczą Niezapominajki, od dłuższego czasu wypatrywałam tej powieści i w końcu pojawiła się w bibliotece. Jaka będzie? Zobaczymy - oby jak najlepsza.

Trzymajcie się ciepło i z uśmiechami na twarzach. :)

Patrycja

niedziela, 31 sierpnia 2014

Podsumowanie sierpnia

 
 
 
Mówią, że to, co dobre, szybko się kończy. Może i to stwierdzenie nie zawsze się sprawdza, ale jeśli chodzi o wakacje, pasuje idealnie. Dwa miesiące odpoczynku, relaksu, swobody minęły niczym minuta na wielkim zegarze życia. Koniec z wylegiwaniem się na ogrodzie, dowolną ilością snu, siedzeniem do późna i czytelniczą rozwiązłością. Cieszę się, że w czasie wakacji przeczytałam sporo książek, bo teraz, gdy zacznie się rok szkolny i klasa maturalna, czasu na czytanie czegoś poza podręcznikami i lekturami będzie naprawdę niewiele. Już planuję stosiki, które przeczytam, gdy skończę liceum! ;) Niestety, nie można żyć samymi przyjemnościami, obowiązki wysuwają się na pierwszy plan i trzeba się z nich wywiązać, najlepiej z okruszyną pozytywnego podejścia, z czym łatwo nie będzie, ale nie jest to niewykonalne.
W sierpniu przeczytałam tyle samo książek, ile w lipcu, a więc 10. Liczba stron, które przerzuciłam (albo naklikałam na czytniku) to około 3760 i to chyba największa suma jak do tej pory. Z większości powieści byłam bardzo zadowolona, przyniosły wiele emocji, przemyśleń. Niektóre nie wybiły się jakoś szczególnie ("Przez burze ognia" czy "Angelfall"), ale nie był też największymi gniotami, z jakimi przyszło mi się zmierzyć. Sierpniowe książki prezentują się tak:
 
 



Mam nadzieję, że wypoczęliście i macie siłę na powrót do edukacji. Ostatni tydzień wakacji nie rozpieszczał pod względem pogody i liczę na to, że wkrótce poprawi się choć odrobinę, bo zawsze jest mi łatwiej siedzieć w czterech klasowych ścianach, kiedy słońce przebija się przez szyby niż wtedy, gdy na niebie wiszą ciężkie, szare chmury i cały świat wygląda tak, jakby pogrążył się w depresji.
Trzymajcie się ciepło i czytajcie same wspaniałe książki!
 
Patrycja

niedziela, 3 sierpnia 2014

Posumowanie lipca

 
 
Lipiec minął zbyt szybko, połowa wakacji przeleciała między palcami jak piasek. To niesprawiedliwe, że przyjemne rzeczy kończą się tak szybko, a te, na które nie mamy ochoty, rozciągają się w nieskończoność. Niby jednostka czasu się nie zmienia, sekundy, minuty i godziny upływają w tym samym tempie, a jednak odczucia towarzyszące temu upływowi chwil są zupełnie inne. W bardzo owocnym pod względem literackim lipcu przeczytałam 10 książek (! Najwięcej od bodajże roku), a wśród nich znalazły się prawdziwe perełki (średnie zapychacze czasu też, ale lepiej patrzeć na pozytywy).
 
 
 
 
Moją opinię Hopeless możecie przeczytać tutaj. Lepiej nie będę teraz mówić o niej ani słowa, bo skończy się to słowotokiem. ;)
19 razy Katherine, Zanim się pojawiłeś, Zaczekaj na mnie, Na krawędzi nigdy - te powieści zostaną w najbliższym czasie zrecenzowane.
 Co do reszty - były to książki niezłe, ale nieszczególnie fascynujące. Najlepsza z nich była Druga szansa, która potrafiła zaplątać myśli i zrobić na nich mnóstwo supełków przez stałe zmiany perspektyw i mroczny nastrój. Kapłanka w bieli wywołała bardzo mieszane
 uczucia, bo miała w sobie coś takiego, że chciałam przeczytać ją do końca, mimo że momentami byłam bardzo znużona i nieco nieusatysfakcjonowana zasobem informacji o świecie czy darach.
 
Mam nadzieję, że sierpień będzie równie książkoholikowy, jednak może w tym nieco przeszkadzać podręcznik do nauki jazdy, któremu powinnam poświęcić najwięcej czasu i uwagi. ;)
 
A na koniec trochę prywaty. Byłam nad morzem i podzielę się z wami kilkoma zdjęciami z wyjazdu, w tych z zachodami słońca można się zakochać (choć nic nie zastąpi oglądania go z kołysanego falami statku).
 

 
 


(Nie wiem, dlaczego te dwa zdjęcia nie chcą się dodać normalnie, tylko bokiem,  wybaczcie tym ich widzimiosiom)



 



 
Ani trochę nie dietetyczna (ciiiii), za to pyszna (wypiłam 1/3, zanim zrobiłam zdjęcie...) kawa mrożona, mmm.
 
 
 I na koniec małe półujawnienie ;) (nie wiem, co ta jakość zrobiła z moimi włosami, możecie wierzyć mi na słowo, że nie wyglądają jak poszarpane, rozpikselowane kawałki włóczki)


Udanej drugiej części wakacji, samych dobrych lektur i uśmiechu na twarzy (nawet, gdy pogoda się psuje, leje jak z cebra i pioruny wywołują palpitacje serca).

Patrycja
 

sobota, 5 lipca 2014

Podsumowanie czerwca

 

Nareszcie! Czerwiec się skończył i nadeszły długo wyczekiwane wakacje. Spokojny, długi sen, kolorowe koktajle, mrożona kawa, leżenie na ogródku z książką w dłoni - po prostu cudownie.
W minionym miesiącu przeczytałam 6 pozycji, które od dłuższego czasu znajdowały się na mojej liście, co daje około 2048 stron. Pod względem czytelniczym czerwiec wypadł bardzo dobrze, większość powieści mi się podobała, choć żadna nie powaliła mnie na kolana.
 

Sekret Julii - Tahereh Mafi

Szukając Noel - Richard Paul EvansStokrotki w śniegu - Richard Paul Evans
Ślady małych stóp na piasku - Anne-Dauphine JulliandPrawo matki - Diane ChamberlainKlątwa Tygrysa - Colleen Houck
 
Tehereh Mafi Sekret Julii - Po przeczytaniu Dotyku Julii (moja opinia tutaj) niecierpliwie czekałam na kolejną część. Trzymała w napięciu tak samo jak poprzedniczka, ale miejscami była nieco irytująca. Na szczęście postawa Julii na końcu książki zamazała to odczucie i jeśli utrzyma się w 3 tomie, przeczytam go z przyjemnością.
Richard Paul Evans Szukając Noel - Ciepła powieść rozgrzewająca serce i całkiem przyjemne pióro - polecam.
Richard Paul Evans Stokrotki w śniegu- Ta książka przypadła mi do gustu nieco mniej niż SN i gdybym to po nią sięgnęła w pierwszej kolejności, raczej nie zagłębiałabym się dalej w twórczość pana Evansa.
Anne-Dauphine Julliand  Ślady małych stóp na piasku - Dostałam ją na urodziny. Jest to opowieść o bardzo ciężkiej chorobie, sile miłości i wspaniałej rodzinie, którą podziwiam za wytrwałość.
Diane Chamberlain Prawo matki - Byłam bardzo ciekawa tej powieści i muszę przyznać, że mam co do niej bardzo mieszane uczucia. Pod wieloma względami przypomina książki Picoult, ale moim zdaniem jest od nich nieco słabsza.
Colleen Houck Klątwa tygrysa - Początkowo nie byłam zainteresowana nową serią dla młodzieży, ale chęć odsapnięcia od cięższej literatury zwyciężyła. Ciekawy pomysł, piękna okładka i kilka zaskakujących momentów, jednak ogólny schemat po raz kolejny został powielony (na szczęście znalazło się kilka odstępstw od normy)- piękna ona i piękni oni (dwóch, oczywiście zapatrzonych w nią jak w obrazek).
 
 
Życzę Wam udanych, niezapomnianych wakacji pełnych uśmiechu i relaksu :)
 
Patrycja


niedziela, 1 czerwca 2014

Podsumowanie maja

źródło
 

Maj był niesamowicie pracowitym i stresującym miesiącem. Mój humor (który pasowałby raczej do jesieni niż do wiosny) poprawiała jedynie wspaniała pogoda, która, mimo kilku deszczowych, burzliwych dni, wywoływała uśmiech i przypominała o zbliżających się wakacjach.
W podsumowaniu tego miesiąca znajdą się zaledwie 3 książki, w tym jedna lektura (którą właśnie kończę, ale że czytanie jej zajęło mi większą część maja, więc mimo wszystko postanowiłam ją tu umieścić).

Nigdy i na zawsze - Ann BrasharesSzukając Alaski - John GreenZbrodnia i kara - Fiodor Dostojewski

Ann Brashares Nigdy i na zawsze - Polowałam na tę książkę od długiego czasu, więc gdy w końcu ukazała się moim oczom, bez wahania ją wypożyczyłam. Miałam co do niej dość duże oczekiwania (muszę przestać to robić, inaczej rozczarowania są podwójne) i w połowie je spełniła. Ciekawy pomysł z dość dobrym wykonaniem, jednak czegoś mi w niej zabrakło.
John Green Szukając Alaski  - Na tę powieść również musiałam trochę poczekać, ale było warto. Po raz kolejny Green udowodnił, że nieprzypadkowo stał się jednym z moich ulubionych pisarzy. Tematycznie książka przypomina Papierowe miasta, jednak spodobała mi się o wiele bardziej i nieco mnie wzruszyła, co nie udało się Pm.
Fiodor Dostojewski Zbrodnia i kara - W porównaniu do lektur, przez które musiałam przebrnąć w ostatnim czasie, ta wypada zdecydowanie lepiej. Czyta się ją bez większych problemów (choć według mnie pewne momenty są przydługie), a i czasami potrafiła wzbudzić we mnie zainteresowanie, co będzie dalej. Tematyka również przystępna, jednak postać Raskolnikowa nie przypadła mi do gustu.
 
 
Mam nadzieję, że w tym miesiącu będzie lepiej i będę mogła wylegiwać się na ogródku z książką w ręce i stosem kolejnych czekającym na półce. :)
 
Na koniec świetna piosenka o energetycznym brzmieniu.
 
Patrycja
 


czwartek, 1 maja 2014

Podsumowanie kwietnia

 
Dobry wieczór :) Minął kolejny miesiąc, więc czas na małe podsumowanie. Patrząc na poprzednie wyniki, jest lepiej, a to dzięki temu, że byłam chora i przeczytałam 3 książki w kilka dni. Łącznie udało mi się przeczytać 6 pozycji, co daje około 1990 stron.
 
 
Dziewiętnaście minut - Jodi PicoultDeklaracja - Gemma Malley
Jądro ciemności - Joseph ConradWichrowe wzgórza - Emily Jane BrontëChłopiec, którego nikt nie kochał - Casey WatsonCarrie - Stephen King

Jodi Picoult Dziewiętnaście minut - Po raz kolejny pochłaniałam książkę pani Picoult z zapartym tchem. Autorka stanęła na wysokości zadania.
 
 
Gemma Malley Deklaracja Nie wiem, czy miałam wobec tej książki za duże oczekiwania, czy po prostu nie do końca trafiła w mój gust, ale spodziewałam się czegoś więcej. Jestem w trakcie pisania recenzji, więc niedługo powiem o niej kilka słów więcej.
 
Casey Watson Chłopiec, którego nikt nie kochał - O powieściach tej autorki czytałam dość sporo i w końcu udało mi się trafić na jedną z nich. Ciężko oceniać trudne historie. W każdym razie Casey Watson przedstawia sytuacje naturalnie, w ciepły i poruszający sposób.
 
Joseph Conrad Jądro ciemności Jedna z nudniejszych lektur, jakie miałam nieszczęście czytać. Byłam tak znużona, że musiałam wkładać w dużo wysiłku w skupienie się na każdym kolejnym wyrazie (dobrze, że była to jedna z krótszych pozycji).
 
Stephen King Carrie - Już od dłuższego czasu chciałam się zapoznać z twórczością tej sławnej osobistości, miałam jednak wątpliwości, gdyż nie lubię horrorów. Carrie wydała mi się na tyle niestrasznym dziełem, że sięgnęłam po nią w pierwszej kolejności. Jest tu strach, ale zupełnie innego rodzaju. To nie koniec mojej styczności z powieściami Kinga, jednak pewnie będę wybierać te mniej mrożące krew w żyłach.
 
 

Jestem zadowolona z kwietniowego wyniku, szkoda tylko, że nie wszystkie utwory przypadły mi do gustu. Liczę na to, że będzie lepiej.
Od dłuższego czasu po głowie chodzi mi pewien pomysł, dzisiaj dołączył kolejny i myślę, że niedługo pojawią się one na blogu i nieco go urozmaicą.

Mam nadzieję, że w kwietniu przeczytaliście same dobre książki i korzystaliście z pogody, która od czasu do czasu nas rozpieszczała :)

Trzymajcie się i czytajcie, czytajcie, czytajcie.

Patrycja

czwartek, 3 kwietnia 2014

Podsumowanie marca

Kolejny miesiąc za nami, nie mogę uwierzyć, że czas naprawdę tak szybko upływa. Marzec był dla mnie pozytywnym, pełnym uśmiechu, ale też męczącym i pracowitym miesiącem. Sporo rzeczy się zmienia, dużo kwestii wymaga dopracowania i mam na książki mniej czasu niż bym chciała, ale liczę na to, że podczas przerwy świątecznej uda mi się nadrobić nieco zaległości :)
W marcu przeczytałam 2 książki, oprócz tego 3/4 Wichrowych Wzgórz, ale znajdą się one w podsumowaniu kwietnia.
Łącznie przeczytałam około 1254 strony (obie książki dość sporej objętości, Ogień liczy sobie ponad 700 stron).

Ogień - Mats StrandbergLinia życia - Jodi Picoult
 
,  Ogień Kolejna część serii wciągnęła mnie jeszcze bardziej niż pierwsza. Niby pomysł nie jest szczególnie wyjątkowy, ale powieść ma w sobie to coś, co przykuwa do kartek.
Jodi Picoult Linia życia I tym razem Picoult mnie nie zawiodła - bardzo dobra, poruszająca niełatwy temat książka.
 
 
 
Będąc ostatnio w bibliotece, zdecydowałam się w końcu wypożyczyć jakąś powieść po angielsku. Moje zdolności językowe są znikome i wybrałam taką formę wspomagacza nauki, licząc na to, że choć trochę się podszkolę. Będę czytać, trzymając jednocześnie otwarty słownik i boję się, że moja niecierpliwość weźmie górę, gdy będę musiała szukać jakiegoś słówka co 5 sekund, ale liczę na to, że będzie dobrze i spodoba mi się taki odmienny sposób poznawania języka. Książka, którą wzięłam, to Keeping Faith Jodi Picoult (Jesień cudów).
 
Trzymajcie się, życzę Wam jak najwięcej uśmiechu w te piękne, ciepłe dni!
 
Patrycja
 
 


niedziela, 2 marca 2014

Podsumowanie lutego


Luty minął błyskawicznie, żegnając się z nami słonecznymi, pięknymi dniami, które marzec póki co (na szczęście!) podtrzymuje. Taka wspaniała pogoda jest niemałym pocieszeniem przy kończących się feriach. „Znowu poniedziałek” zabrzmi trochę mniej marudnie, kiedy słońce będzie przesyłać ciepłe promyki.
W lutym przeczytałam 3 książki, łącznie około 1010 stron.

W imię miłości - Jodi Picoult
Na południe od granicy, na zachód od słońca - Haruki MurakamiDziewczyna z sąsiedztwa - Jack Ketchum


Jodi Picoult W imię miłości Ta powieść tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że Picoult jest genialna.
Haruki Murakami Na południe od granicy, na zachód od słońca Murakami po raz kolejny do mnie nie trafił.
Jack Ketchum Dziewczyna z sąsiedztwa Szokująca, porażająca, przerażająca. Na samo wspomnienie zaciskają mi się zęby.
 
Mam nadzieję, że w marcu trafię na równie intrygujące książki i nie zabraknie mi czasu na ich zgłębianie.
 
Trzymajcie się ciepło.
Patrycja

sobota, 1 lutego 2014

Podsumowanie stycznia + książkowe prezenty urodzinowe

 
Nie wierzę, że styczeń już za nami, a w kalendarzu zagościł luty. Ten miesiąc minął jeszcze szybciej niż poprzedni, ale na pewno nie był to zmarnowany czas. Teraz trzeba tylko znaleźć wystarczającą ilość energii, żeby dotrwać do ferii i cieszyć się wolnymi, długimi (oby!) dniami.
 
W styczniu przeczytałam 4 książki, co daje około 1487 stron.
 
  źródło                                        źródło
 
Emma Donoghue  Pokój Powieść napisana z ciekawej perspektywy, jednak czegoś mi w niej zabrakło.
Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren Krąg Wciąga, choć nie powala na kolana.
Balsam dla duszy kobiety Przyjemne historie, które zostawiają w człowieku jakiś rodzaj ciepła.
Haruki Murakami Po zmierzchu Póki co stoję na rozdrożu i nie wiem, co myśleć o tej książce.
 
W styczniu żadna książka nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia, ale w poprzednich miesiącach miałam dobrą passę, więc nie narzekam :)
 
Na początku stycznia miałam urodziny i dostałam kilka powieści, którymi z chęcią się wam pochwalę :)
 
 
 
Co prawda Miasto kości i dwie następne części przeczytałam w gimnazjum, ale chętnie sprawdzę, jakie wrażenie zrobi na mnie po kilku latach.
 
 
Trzymajcie się i nie dajcie się zimie, która się u nas rozgościła!
 
Patrycja