Lipiec minął zbyt szybko, połowa wakacji przeleciała między palcami jak piasek. To niesprawiedliwe, że przyjemne rzeczy kończą się tak szybko, a te, na które nie mamy ochoty, rozciągają się w nieskończoność. Niby jednostka czasu się nie zmienia, sekundy, minuty i godziny upływają w tym samym tempie, a jednak odczucia towarzyszące temu upływowi chwil są zupełnie inne. W bardzo owocnym pod względem literackim lipcu przeczytałam 10 książek (! Najwięcej od bodajże roku), a wśród nich znalazły się prawdziwe perełki (średnie zapychacze czasu też, ale lepiej patrzeć na pozytywy).
Moją opinię Hopeless możecie przeczytać tutaj. Lepiej nie będę teraz mówić o niej ani słowa, bo skończy się to słowotokiem. ;)
19 razy Katherine, Zanim się pojawiłeś, Zaczekaj na mnie, Na krawędzi nigdy - te powieści zostaną w najbliższym czasie zrecenzowane.
Co do reszty - były to książki niezłe, ale nieszczególnie fascynujące. Najlepsza z nich była Druga szansa, która potrafiła zaplątać myśli i zrobić na nich mnóstwo supełków przez stałe zmiany perspektyw i mroczny nastrój. Kapłanka w bieli wywołała bardzo mieszane
uczucia, bo miała w sobie coś takiego, że chciałam przeczytać ją do końca, mimo że momentami byłam bardzo znużona i nieco nieusatysfakcjonowana zasobem informacji o świecie czy darach.
Mam nadzieję, że sierpień będzie równie książkoholikowy, jednak może w tym nieco przeszkadzać podręcznik do nauki jazdy, któremu powinnam poświęcić najwięcej czasu i uwagi. ;)
A na koniec trochę prywaty. Byłam nad morzem i podzielę się z wami kilkoma zdjęciami z wyjazdu, w tych z zachodami słońca można się zakochać (choć nic nie zastąpi oglądania go z kołysanego falami statku).
(Nie wiem, dlaczego te dwa zdjęcia nie chcą się dodać normalnie, tylko bokiem, wybaczcie tym ich widzimiosiom)
Ani trochę nie dietetyczna (ciiiii), za to pyszna (wypiłam 1/3, zanim zrobiłam zdjęcie...) kawa mrożona, mmm.
I na koniec małe półujawnienie ;) (nie wiem, co ta jakość zrobiła z moimi włosami, możecie wierzyć mi na słowo, że nie wyglądają jak poszarpane, rozpikselowane kawałki włóczki)
Udanej drugiej części wakacji, samych dobrych lektur i uśmiechu na twarzy (nawet, gdy pogoda się psuje, leje jak z cebra i pioruny wywołują palpitacje serca).
Patrycja
Gratuluję wyniku i czekam niecierpliwie na recenzję "Zanim się pojawiłeś", bo rozważam zakup tej książki. A 3 zdjęcie cudowne, mega mi się podoba. :)
OdpowiedzUsuńW takim razie zabiorę się za nią w pierwszej kolejności ;) Też bardzo mi się podoba, jest takie dynamiczne.
UsuńWynik rewelacyjny!
OdpowiedzUsuńChciałabym przeczytać "Na krawędzi nigdy". Ciekawa jestem Twojej recenzji.
I jakie świetne książki mi się trafiły! ;)
UsuńNiebawem się pojawi.
Pięknie napisałaś o tym czasie:) też zauważyłam, że im częściej patrzę w pracy na zegarek, tym czas płynie wolniej :) Świetne wyniki gratuluję :)
OdpowiedzUsuńZazwyczaj im bardziej na coś czekamy, odliczamy czas do jakiegoś wydarzenia, tym bardziej rozciąga się to oczekiwanie, a minuty wydają się stać w miejscu.
UsuńDziękuję :)
Gratuluję wyników :) I morze ! Sama bym się tam z chęcią wybrała!
OdpowiedzUsuńDziękuję. Może niedługo trafi się taka okazja :)
Usuńu mnie też im cieplej tym większa ochota na czytanie, co widać po lipcu ;) nosi do słońca, głowa do cienia i pół dnia można czytać :))
OdpowiedzUsuńLeżanka, słońce, książka - istna sielanka :)
UsuńOjej, ciekawy lipiec. I tyle fajnych książek przeczytałaś. Mam nadzieję, że wyjazd się udał :D
OdpowiedzUsuńBardzo fajny blog, chyba zostanę na dłużej [jako wierny obserwator].
Pozdrawiam
Lipiec był wyjątkowo udany pod względem zadowolenia z powieści. :)
UsuńWyjazd miał swoje plusy i minusy, ale ogólnie było dobrze.
Dziękuję :)
Pozdrawiam.
fajny wynik i piękne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńDziękuję, morze pięknie wychodzi na zdjęciach :)
UsuńZazdroszczę "19 razy Katherine", bo również planuję to przeczytać.
OdpowiedzUsuńJa przeczytałam tylko 8 książek w lipcu, to strasznie mało..
W sumie chyba nie ma czego zazdrościć, jak dla mnie książka nie jest jakoś szczególnie dobra.
UsuńNie uważam, że to mało. Ja w okresie szkolnym często ledwo daję radę przeczytać 3 książki. Zresztą dla mnie bardziej liczy się jakość, a nie ilość, mogę przeczytać jedną książkę, ale jeśli będzie wspaniała, 9 innych, gorszych, może się schować ;)
Nigdy nie słyszałam o powieści zatytułowanej "Kim jest ta dziewczyna?", ale trzeba przyznać, że Potter to bardzo zachęcające nazwisko, jeśli się jest akurat fanem/fanką Harry'ego Pottera. ;)
OdpowiedzUsuńGratuluję tylu przeczytanych książek! I ładnie wyszłaś na zdjęciu. :)
Zobaczyłam ją w bibliotece i capnęłam, wcześniej też o niej nie słyszałam. Ale niestety z Potterem nie ma nic wspólnego, a szkoda ;)
UsuńBo okulary zasłaniają mi połowę twarzy . Dziękuję. ;)